Nad wodą unosi się pomarańczowe odbicie, które ponownie nawiązuje do mostu w tle - tak jakby rzeka uchwyciła wieczorny odcień muru. W 1901 roku Kandinsky maluje tutaj rzekę Izar w Monachium: po lewej stronie szeroki strumień z mostami łukowymi, po prawej brzeg opadający w gęstych plamach koloru - zieleni, ochry i niebieskoszarego, a nad nim drzewa, które na tle jasnego nieba wydają się niemal czarne. Nie widać tu jeszcze śladu abstrakcji, z której rosyjski malarz zasłynął później - a jednak coś się zapowiada. Kolor jest już ważniejszy od przedmiotu; skarpę brzegu tworzą autonomiczne plamy, które dopiero z pewnej odległości układają się w żwir, trawę i cienie. Kandinsky właśnie przybył w tym czasie do Monachium, porzucił karierę prawniczą w Moskwie i, przechodząc przez późny impresjonizm, poszukuje własnego języka malarskiego. Ta niewielka studium brzegu ukazuje właśnie tę chwilę: malarza, który wciąż mówi o pejzażu, ale ma już na myśli kolor. Nastrój jest spokojny, późnoletni, z tą lekką melancholią, jaką tworzy nisko padające światło nad wodą.
Widok ten został wydrukowany na płótnie Leonardo, którego satynowa tkanina spełnia tutaj więcej funkcji, niż można by się spodziewać po materiale nośnym: Pastozowe nakładanie farby w oryginale - przesuwane, niemal modelowane pociągnięcia pędzla na skarpie, grubo nałożone pasma niebieskiego i pomarańczowego - tworzy widoczną reliefową warstwę na tekstylnej strukturze. Kto podejdzie bliżej, zobaczy, jak warstwa druku podąża za wypukłościami farby olejnej, a w miejscach, gdzie farba jest nałożona cieńszym warstwem, prześwituje płótno; szczególnie na jasnym niebie tkanina pozostaje widoczna, podczas gdy ciemne zielone obszary wydają się gęstsze i cięższe. Właśnie to współistnienie powierzchni tkaniny i nałożonej na nią masy farby stanowi o uroku dzieła - podczas oglądania łatwo zapomnieć, że mamy do czynienia z grafiką. Całość dopełnia, przy wymiarach 48 x 67 cm, ozdobna ramka Noemi: wąska listwa z prawdziwego drewna w kolorze złotym, o delikatnym profilu i patynie, która na krawędziach lekko ciemnieje. Kończy się ona tuż przy krawędzi obrazu, pozostawiając całej ruchliwej powierzchni pełną swobodę.