Pośrodku chłodnego błękitu mokrego piasku wyróżnia się pojedyncza plama koloru: czerwona sukienka dziewczynki, która stoi plecami do widza i spogląda w stronę morza. Wszystko inne podporządkowuje się tej czerwieni - poziome pasma szarości, błękitu i złamanej bieli, pasmo piany odpływającej fali, a nawet drugie dziecko po lewej stronie, które w jasnej koszuli pochyla się nad mniejszym dzieckiem. Sorolla, mistrz walencjańskiego światła plażowego, namalował tę scenę w 1900 roku, u szczytu swojej międzynarodowej sławy. Jego temat pozostaje ten sam przez dziesięciolecia: dzieci nad wodą, oślepiające słońce, odbicia na mokrej skórze i mokrym piasku. Tutaj artysta ujął to w jednej spokojnej chwili - bez zabawy, bez śmiechu, tylko patrzenie. Słomkowy kapelusz rzuca cień na twarz dziewczynki i właśnie ta anonimowość sprawia, że postać ta jest tak uniwersalna.
Właśnie ta czerwień była powodem satynowej powierzchni - i to się opłaciło. Płótno „Leonardo” nadaje kolorowi subtelny połysk, dzięki czemu sukienka lśni, a na obrazie nie pojawia się nigdzie ostry odblask. Kto przed ścianą lekko odwróci głowę w bok, zobaczy, jak światło miękko przesuwa się po niebieskich falach, podczas gdy czerwień zachowuje swoje nasycenie - ta gra kontrastów naprawdę przykuwa uwagę. Po bokach blejtram ma czarne krawędzie, które zgrabnie zamykają obraz na ścianie; patrząc pod kątem, widać, że delikatna ciemna linia otacza motyw, zupełnie bez ramy.
W ten sposób zawieszona jest scena plażowa, która zna swój punkt przyciągający wzrok i podporządkowuje mu wszystko inne - a jej powierzchnia idealnie odzwierciedla to, czego wymaga motyw: światło na wodzie, bez odblasków.