Nieco powyżej dolnej krawędzi ramy na czerwonej ziemi widnieje krótka, ciemna kreska - niemal przypadkowa, jednak na tej odsłoniętej tkaninie ten niewielki ślad nabiera wagi pociągnięcia pędzlem. Stamtąd wzrok wędruje ponad rdzawobrązowe pole w kierunku zielonego wzniesienia, za którym rozciągają się domy, mury i smukłe cyprysy rozrzucone są wśród grup drzew, podczas gdy pojedynczy budynek z ceglastoczerwonym dachem, po prawej stronie od środka, wyraźniej się wyróżnia i nadaje krajobrazowi stabilność, niemal fizyczne oparcie. Nad tym wszystkim niebo zajmuje zaskakująco dużo przestrzeni: błękit, szarość i złamana biel nakładają się na siebie w krótkich plamach, nie określając konkretnych warunków pogodowych. Paul Cézanne malował równinę Bellevue w latach 1890-1892 nie jako przyjemną panoramę, lecz jako układ pól kolorystycznych, których kierunki dopiero składają się na ukształtowanie terenu, roślinność i architekturę; właśnie w tym przejawia się to konstruktywne spojrzenie na naturę, dzięki któremu francuski malarz wywiera wpływ daleko wykraczający poza postimpresjonizm. Czerwone ziemie na pierwszym planie wydają się ciepłe, ale nie letnio beztroskie, ponieważ ciemne pasma zieleni i ciężkie cienie spajają krajobraz. Krajobraz wydaje się zamieszkany, a jednocześnie opustoszały, znajomy, ale nieco surowy.
W przypadku tego dzieła namalowanego na matowym płótnie Salvador warto przyjrzeć się mu z bliska, ponieważ struktura tkaniny nie znika pod gładką powierzchnią: Na tle błękitnego nieba wyraźnie rysuje się jego regularna siatka, a nawet jasne, pozornie nakładane punktowo fragmenty chmur podążają za drobnymi wypukłościami i wgłębieniami nici. Najdłużej wzrok zatrzymuje się na żółtym domu z czerwonym dachem, gdzie gęste warstwy farby intensywnie barwią wypukłości tkaniny, podczas gdy w przejściach do zieleni i czerni pojedyncze oczka pozostają jaśniejsze; w ten sposób nie powstaje sztuczna pasta barwiąca, ale wyczuwalna reliefowość, która wiarygodnie oddaje łamane pociągnięcia pędzla Cézanne’a. Niżej, na czerwonej płaszczyźnie, pomarańczowe, ochrowe i różowawe plamy przebiegają poprzecznie przez tę samą ziarnistość, a krótka brązowa kreska pozostaje wyraźnie ograniczona, mimo że każdy rząd nici widocznie przez nią przechodzi. To co prawda drobny szczegół, ale właśnie od niego zależy, czy takie odzwierciedlenie się powiedzie. Bez szkła i passe-partout powierzchnia tkaniny pozostaje bezpośrednia, podczas gdy Sinead za pomocą wąskiej okleiny dębowej wyznacza jedynie spokojną granicę; przy wymiarach 59 x 48 centymetrów dzieło zwisa zwarcie na ścianie, jednak szeroka strefa nieba sprawia, że przestrzeń przed nim wydaje się zauważalnie większa.